music

Witaj. Jeśli trafiles tu przypadkiem - zostań. Jeśli Ci podałam adres - nie myślę o Tobie źle :P

Witaj. Jeśli trafiles tu przypadkiem - zostań. Jeśli Ci podałam adres - nie myślę o Tobie źle :P
Chcemy, by ktoś był świadkiem naszego życia. Dlatego się żenimy. Lub piszemy.

6 lut 2011

Nowy rok azjatycki w warszawie

Nowy rok azjatycki się zaczął. Rok tygrysa (mój, 1986) sie skończył, nie sądzę by to był MÓJ rok. Zaczął się rok kota-dla wietnamczyków, i rok królika-dla chińczyków. Z tej okazji w Marriocie zrobiono imprezę chińską, dostałam zaproszenie od kolegi chińczyka z byłej pracy, poszłam, bo było napisane bufet free. Pamiętam z czasów studniówki, ze właśnie w Marriocie jadłam najlepsze tiramisu z bufetu, więc miałam nadzieję na powtórkę. Pare miesięcy wcześniej znajomy zabrał mnie na przyjęcie do ambasady chińskiej, gdzie wszystko było na wysokim poziomie, jedzenie wyśmiewite, sala piękna, więc na hasło chińskie przyjęcie i na dodatek w Marriocie, wiedziałam ze nie można tego przegapić. Na miejscu...

Inaczej wszystko wyglądało , zamiast bankietu, było casino nadal jako główna atrakcja, nie dość ze trzeba było stac w kolejce po rejestrację, to soki podawano w zwyklych brzydkich szklankach, wszystko sie miało zaczac od 20h, a o 21.30 wszyscy od pol godziny stali nad jedzeniem nierozpakowanym z papieru samoprzylepnego i z niewiadomych powodow pani z obslugi China Town stała z zegarkiem w reku tak pol godziny, az w koncu ktos sam rozerwal te folie i wtedy wszyscy sie rzucili na jedzenie, walka zglodnialych gosci spowodowala ze ten kto stal prawidlowo w kolejce nie dostanie sie do jedzenia lub dostanie sie gdy juz nic nie zostanie. Ktos to swietnie podsumowal, poprostu usmiechnal sie "amazing" ;) Moj towarzysz 3 razy poszedl i wrocil zrezygnowany twierdzac ze "nie da sie przecisnac, a jak ja mowie ze sie nie da to sie nie da", slyszac to oczywiscie musialam wstac od ruletki i udowodnic ze jest inaczej i ze ja sie wszedzie wcisne ;] Faktycznie zeby sie wcisnac po talerz trzeba stac 1 godzine, a od drugiej strony bylo mniej dziko, ale bez talerza. Postanowilam ze pojde po talerz od drugiej strony, okrazylam casino i wszystkie stoly, poszlam od drugiej strony wciskajac sie i proszac zeby ktos mi podal, a ze ciagle stali w kolejce to podali, wiec majac talerz cofnelam sie i mialam dostep do pol stolu, a drugie pol niestety nie dowiem sie jakie tam bylo jedzenie. Powtorzylam ten numer dwa razy , tylko za drugim razem zdenerwowana pani z china town zaczela krzyczec "jak ja mam tu pracowac" , to co niosla by uzupelnic zapas nie zdolala nawet przelac do naczynia zaroodpornego, gdyz to co trzymala w reku bylo od razu zatakowane i przerzucane na talerze osob stojacych w poblizu. LOL a ja sie spodziewalam sztywnego przyjecia z ponczem i sukniami wieczorowymi jak w ambasadzie, ale chinczycy jak widac niewiele sie roznia od wietnamczykow.

Kilka obcych osob sie odezwalo do mnie podczas tej integracji przybufetowej, niestety po chinsku wiec tylko udawalam ze rozumiem i => ;) to sztuczka mojej mamy gdy nie rozumie po polsku :>

Bylam z towarzyszem ktory jest nalogowym hazardzista wiec od razu ruletka, na pieniadze oczywiscie, wkrecilam sie pozniej jak zrozumialam zasady, tylko jak zwykle pechowo, 5 kolorow czerwonych pod rzad , stracilismy, w sensie on stracil, 100 :> eh nigdy wiecej hazardu. Chociaz wkrecilam sie ostatnio w poker i polubilam bardzo, jak poznalam tego hazardziste :> a nie, zaraz zaraz, on siebie nazywa graczem turniejowym , bo od jakiegos czasu poker za pieniadze jest w polsce zabronione ustawa .

Spotkalam jeszcze paru osob z pracy byłej, ale nie rozmawialismy duzo, bo zajeta hazardowaniem i walka o jedzenia na przemian :P Pozniej zaczepil mnie starszy pan,jak powiedzial ze jest profesorem chemii i wyklada na Politechnice (szkoda ze do niczego nie przydatny) to oczy mi sie zaswiecily i zaczelam z nim rozmawiac, okazal sie gadułą i jak wrocil moj towarzysz to zaczeli gadac o pokerze ruletce bo oboje okazali sie hazardzistami i stalymi bywalcami w Hiltonie :> i kto tu mowi , ze tytul naukowy nie oznacza ze ten sam szanowany prof wieczorami i nocami szlaja sie na hazard. Ale dostalam drinka za darmo, bo pan prof mial karte VIP wiec nawet jakos warto bylo wytrzymac te nudy :D

Wiec wyszlo na to, ze bylo to bardziej przyjecie hazardowo casinowe niz noworoczne. Ale ciesze sie, ze zobaczylam to slynne casino marriotowe, gdzie ponoc wietnamczycy bywaja w sporej ilosci,zawsze chcialam tu wejsc zobaczyc ale mialam opory. Przez to opoznienie bufetowe i gadatliwego profesora, bylo juz za pozno by pojsc na druga impreze noworoczna do Pragi, gdzie wejscie bylo tez za darmo dla wietnamczykow. Jednak przepuscilam ta okazje, ciekawe czy jest co zalowac. Jak mielismy wychodzic to profesorek dal "na taksowke" czekoladowy zeton, moze to mi przyniesie szczescie na nowy rok, w grach hazardowych ;>

________________________________________

Natomiast nowy rok wietnamski, byłam na przyjęciu tydzień wcześniej, w Lilii czyli 5 piętro Millenium Plaza (malo polaków wie o tym miejscu). Tym razem była część polaków, tam właśnie spotkałam ponownie dyrektora z Almamer, oraz posła G. (SLD), poznanego rok wcześniej dokladnie, który ma mieć materiały pomocne na mój temat pracy mgr, i jakies "oryginalne poglady" ktore może mi pomóc. Ucieszylam się i pytam więc o kontakt , dał mi wizytówkę z komentarzem "juz 3 razy Ci przynajmniej dawałem ale zawsze wyrzucasz" , ale dał, i powiedział ze mnie lubi i zawsze znajdzie czas :) Później jednak mi się nie zachciało (a propo zgubiłam ta wizytówkę) :( a tu wczoraj w TV patrzę to oooon!! Jest sławny :P Myslalam ze jak ktoś chodzi na party wietnamskie to pewnie mało znany, choć mówił ze przy kandydowaniu na parlamenrzystę europejskiego miał 2 miejsce, Olejniczak pierwsze, więc musiał mieć jakieś poparcie. No wiec zaaferowana odkryciem znajomego posła w TV , po slad wikipedii i youtubie okazał się ze istnie słynie z robienie komedii w Sejmie. Naprawde zabawny, ze rozsmiesza nawet przewodniczacego, probujacego go skarcić ;)Youtubikowicze tez go lubia ;) A skoro taki sławny to trzeba się spotkać, tylko odszukać wizytówki trzeba :D

Spotkałam takze T. , ktorego chyba tez rowno rok temu , pomagal mi wtedy rozdawac ulotki do projektu "kim jestem". Zarzucilam mu ze jest zdrajcą , w odpowiedzi nastepnego dnia dostałam wiadomośc przekazaną od kuzynki, ze jest obrażony :] "you're welcome" ;)

Dzień wcześniej byłam na identycznym przyjęciu (zawiozłam mamę właściwie) no i jak zwykle jedzenie free. Z nudów zostawiłam mamę sama i poszłam na imprezę do pobliskiego akademika. Mialam iść z M. ale ostro się pozarlismy ze szkoda słów jak się czułam. Poszłam w sumie na obca imprezę na której znałam tylko wlasciwie jednego z 4 gospodarzy. Choć znac to mało powiedziane, rozmawiamy tylko czasami od.. 4mc? 6mc? Okazja by poznac tajemniczego zaangazowanego w polityke PiS pana którego zapisałam w tel i gg jako "Mądry Pan" był po raz pierwszy, gdyż nie mieszka w Warszawie. Idąc miałam wątpliwości, jeszcze z moja niesmialoscia na obca impreze :] Ale poszlam w mysl zasady, ze lepiej coś zrobić niż potem się zastanawiać co by było.
Wchodze niepewnie na korytarz, kolega siedzi na wózku... Nie wiedziałam. Wiedziałam tylko, ze z powodu jakies niesprawności nie może pisać smsów. Szkoda, ze nie powiedział wcześniej, lubie miec nietypowych znajomych :)

Fajna rodzina, kazdy ma duzo znajomych wiec razem zrobili impreze(ponoc charyratywna impreze dla kolegi na wozku, ale nie wiem w czym to sie przejawia), ludzie glownie z politechniki. I stalo sie to czego sie obawialam, zaczelam sie zastanawiac co ja tu robie, kolega probowal sie mną zajmować , ale jako gospodarz wital gosci, wiec na przemian wracal i przychodzil (a wlasciwie sie przytaczał na wózku nie wiem jak to odmienić :P) co 5min. To bylo i mile, i drazniace. Chcac go obciazyc z tego wysilku zajmowania sie mna, postanowilam wyjsc , skoro poznalam tego kogo chcialam poznac.

Wstając ostatni raz chcąc spojrzeć na parkiet (pusty nikt nie tanczył) stanał przede mna jakis koleś, widać ze nie polak. Spytal się czemu nie tańczę jak parkiet pełny, i wskazał na pusty parkiet (lol). Stał i bajerował, widac ze bajerant :> Okazał się pół włochem, w końcu mówię ze wychodzę bo nikogo nie znam, więc wyciagnal mnie do najblizszego stolika (gdzie nikogo nie znał) i "przedstawił". TO BYŁ DOBRY NUMER ;D Na poczatku przerazone mowie "nieeee co ty robisz " gdyz nie lubie przeszkadzac, zwlaszcza moglo sie okazac ze tamten stolik wszyscy starzy znajomi a my taki numer :] Ludzie jednak okazali się otwarci, wiec zostałam przy tamtym stoliku. I tak poznałam paru nowych ludzi, całkiem wartościowych. Jednak ludzie z pw są specyficzni dla mnie, ze zaczela sie mała wojna facebookowa na "my i wy" (uw i pw) dla zartów :)

Przegrałam tez zakład, o którego się załozylam z nowo poznanym kolegą, wyglądem sobowtórem Szyc-a , najpierw ja to powiedziałam 15min pozniej inna dziewczyna to samo, więc coś w tym jest. No więc zakład poszło o to ze stwierdziłam ze rozmawiając z kims pijanym i tak na drugi dzień niewiele pamięta, więc troche bez sensu. Mial sie odezwac jesli pamieta ze miał pamietac o czym rozmawialismy, i tu niezle zaskoczył, bo pamietał wielu szczegółów, nawet to w której klasie sie przeprowadzilam z gdanska, data ur i ostatnie nr peselu (pokazałam im jak wyglada karta pobytu). Takze przegrałam zakład totalnie, i wiszę mu kawę. Już drugi niespłacony dług w tym roku.

Pod koniec stojąc na korytarzu rozmawiając z kolega ( polaczyl nas ból w niemoc pisaniu pracy magisterskiej heh) to nagle co chwilę ktoś nas zaczepiał przechodząc obok,ktos mi kladzie reke na glowie przechodzac, ktos obcy przychodzi z komplementami i odchodzi i wraca usmiechajac sie, jakis zboczuch przechodzi oblizujac jezyk dookola wargi (zawsze myslalam ze tylko na filmach usa sa tacy!! a tu!>) w koncu kolega sie pyta dlaczego co drugi facet cie zaczepia jak stoimy spokojnie na korytarzu? Nie wiem, inność? W rozmowach tez czasem czuję ze poznają mnie nie pod kątem jakim jestem człowiekiem, ale jak jest w wietnamie, chcac poznac obca kulture. Fakt, to zawsze ciekawsze, poznac cala kulture, niz pojedynczego człowieka. Ma to swoje plusy i minusy, plusy ze kazdy chce porozmawiac, minusy ze zawsze sie czuje nieswojo, jak w zoo :) I tak wsród swoich rodaków jestem totalnie inna, a co dopiero dla pokaków.
W końcu M, mówi ze jestem "nie z tego świata" , a A. "jesteś nieżyciowa". Moze, ale jeśli mi się nie podoba to co wiekszosć robi i uwaza za "nic takiego",to jestem dumna, ze udaje mi sie trzymac swoje zasady i determinację. To na pewno trudniejsze, niż olewać zasady, bo "kazdy tak robi". Tematem wielu kłótni z wieloma osobami. Mój poglad się nie zmienił, nadal uwazam ze robie dobrze, a to ludzie się staczają .

Tak więc wszyscy 3 ktorym zostawiłam kontakt, odezwali sie na drugi dzień, wiec jednak alkohol tak nie zaciemnia umysl do konca? Paru znajomosci nowych facebookowych tez sprawia, ze nagle poznalam samych politechniczanów. Wsród nich 1 pan który okazał sie zna paru moich znajomych z dzieciństwa, gdy mieszkalismy w Gdansku. Świat jest naprawde mały. I tu poraz pierwszy doceniam facebookowy sposob wydarzenia na "wydarzenia" bo nie dość ze trafia to do wiekszej ilości ludzi, to najlepsze że mozna ten kontakt utrzymac własnie poimprezowo, gdy sie nie zostawiło do siebie namiary, jednak jeśli ktoś "bierze udział" to jego profil zostaje i łatwo utrzymać dalej kontakt. Brawo facebook!

Bajerant, pół włoch pół polak , udziela mi w dalszym ciągu lekcje bajerowania tak jak chciałam :) Prawie jak przyjaciel-gej, którego usilnie szukam od prawie 7 lat ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz